Transatlantycki deal

 
Polityka, polityka, polityka

Ponieważ Grupa DT już dzisiaj realnie kontroluje TMUS, to nie powinno być problemów regulacyjnych z połączeniem ‒ przynajmniej z punktu widzenia kontroli koncentracji na amerykańskim rynku detalicznym. Dla lokalnego klienta ta operacja niewiele, albo zgoła nic, nie zmieni. Nie znaczy to, że transakcja może automatycznie liczyć na brak obiekcji ze strony administracji USA. Już sama wartość czyni ją sprawą polityczną, a dodatkowo jedną ze stron jest faktycznie rząd Niemiec. W rozdygotanych politycznie czasach, przy dużych napięciach w relacjach transatlantyckich, bez wątpienia transakcja będzie starannie badana przez Departament Handlu czy Departament Sprawiedliwości USA. W razie czego pretekst by ją zakwestionować z pewnością się znajdzie.

Poza tym Federalna Komisja Łączności (FCC) pod kierownictwem Brendana Carra jest powolna życzeniom prezydenta Trumpa, więc może wysuwać także obiekcje z punktu widzenia regulacji rynku telekomunikacyjnego.

Polityka niemiłosiernie rozpanoszyła się w amerykańskiej telekomunikacji i TMUS potrafił nawet wyciągać z tego biznesowe korzyści. Spółka, jako jedno z wielu amerykańskich przedsiębiorstw, na początku prezydentury Trumpa zrezygnowała ze znienawidzonego przez ruch MAGA programu afirmatywnego DEI (Diversity, Equity & Inclusion – Różnorodność, Równość i Włączanie), za co została „nagrodzona” szybkim zatwierdzeniem przez FCC jednej z ostatnich akwizycji (UScellular). Czy było bezpośrednie przełożenie rezygnacji z DEI na decyzję FCC, oczywiście nie wiadomo. Jednak przewodniczący komisji pochlebnie wypowiedział się o (w sumie mało obchodzącej go) decyzji TMUS, a Demokraci już wiedzieli swoje. To głównie Partia Demokratyczna podnosi zastrzeżenia do takich ruchów TMUS, jak udzielenie dostępu do swojej sieci projektowi MVNO z otoczenia prezydenta pod nazwą (jakże by inaczej) Trump Mobile, czy donacji (w gronie wielu innych przedsiębiorstw amerykańskich) na budowę nowej sali balowej w Biały Domu, które to przedsięwzięcie wzbudza wielkie emocje za oceanem.

Już bardzo konkretnym faktem jest jednak historia akwizycji przez TMUS czwartej co do wielkości amerykańskiej sieci mobilnej Sprint. Ta operacje uczyniła z T-Mobile to, czym ta spółka jest dzisiaj na amerykańskim rynku. Administracja prezydenta Obamy zablokowała pierwsze podejście do tego porozumienia, niechętna ‒ zgodnie z duchem Demokratów ‒ redukcji konkurencji na rynku. Porozumienie stało się możliwe po wyborze Donalda Trumpa z natury rzeczy (jak cała Partia Republikańska) bardziej przychylnemu wielkiemu biznesowi. Tutaj wracamy do sprawy SoftBanku, byłego głównego akcjonariusza Sprinta. Jego właściciel Masayoshi Son pielgrzymował swego czasu do prezydenta, namawiając go do akceptacji transakcji z TMUS. Obiecywał wówczas Donaldowi Trumpowi 50 mld dol. inwestycji, dzięki którym miało powstać 50 tys. nowych miejsc pracy. Czy to przesądziło, jest sprawą dyskusyjną, ale z tego i z innych przypadków wiadomo, że aktualny gospodarz Białego Domu lubi sprzedawać swoją przychylność. Dwa lata temu Masayoshi Son był znów w innej sprawie w Białym Domu z nową obietnicą 100 mld dol. inwestycji i 100 tys. nowych miejsc pracy.

Po co to komu?

Na dobrą sprawę wydaje się, że tzw. plan połączenia TMUS z Grupą DT ma na celu tylko zmianę relacji właścicielskich i pogłębienie możliwość korzystania z potencjału amerykańskiej spółki przez DT. Innego rodzaju korzyści trudno dostrzec, skoro cała grupa współpracuje już od przeszło 20 lat, DT ma pełną kontrolę operacyjną i konsoliduje wyniki TMUS oraz przeważa w radzie nadzorczej operatora. Amerykańska spółka wypłaca potężne dywidendy ku korzyści tak akcjonariuszy mniejszościowych, jak i Grupy DT. Potencjalne połączenie związane będzie z większą bezpośrednią kontrolą nad TMUS w zamian za udział w europejskiej części biznesu. Być może dzięki temu DT będzie musiało toczyć mniej zakulisowych negocjacji z akcjonariuszami DT, którzy choć formalnie są mniejszościowi, to są jednak bardzo potężnymi przedsiębiorstwami, które jak Blackrock czy Vanguard zarządzają 10-15 bln dol.