REKLAMA

Łączność kryzysowa: system w ustawie, wyspy w terenie

Zasugerowała nawet, że skoro państwo zwleka, branża mogłaby sama przygotować spójną koncepcję bezpiecznego systemu łączności i przedstawić ją administracji.

Wojciech Maciejczak, dyrektor Bezpieczeństwa Regulacyjnego w Orange Polska, zauważył, że dziś to właśnie komercyjni operatorzy pełnią (nieformalnie) rolę systemu bezpieczeństwa państwa, bo kiedy zawodzi wszystko inne, funkcjonariusze wyciągają z kieszeni prywatne telefony z kartami komercyjnymi.

‒ Mamy absolutną świadomość, że jest to sytuacja po prostu niebezpieczna i nienormalna ‒ mówił Wojciech Maciejczak.

Przestrzegał, że sieci komercyjne nie mogą stanowić gwarancji bezpieczeństwa w sytuacji kumulacji kryzysów: awaria zasilania, katastrofa naturalna i cyberatak naraz wyłączyłyby i stacje bazowe, i urządzenia końcowe. Jego zdaniem, przyszła sieć bezpieczeństwa powinna być wydzielona, ale budowana z użyciem kanalizacji i sieci szkieletowych wielu operatorów, bo tylko zdecentralizowana architektura zapewni realną odporność. Przestrzegał też przed skupianiem się wyłącznie na pasmie 420/450 MHz i postulował analizę szerszego spektrum częstotliwości.

W ogóle dyskutanci mieli tendencję do rozważań domeny mobilnej, gdzie budowa systemu jest najbardziej złożona i najdroższa, a przez to budząca najwięcej emocji. Przypomniano, że SBŁP to także infrastruktura stacjonarna oraz satelitarna. Zwłaszcza łączność satelitarna zdaje się przeżywać renesans. Z natury rzeczy więc bezpieczny system łączności (opisany w ustawie o ochronie ludności) będzie złożony i angażujący różnych partnerów oraz wymagający międzysystemowej i międzysieciowej interoperacyjności.

Szczególnie ciekawa była w tym kontekście wypowiedź Przemysława Gęsiaka, który w Polkomtelu odpowiada za projekt sieci MCX w paśmie 420 MHz. Jego zdaniem, podstawowym celem systemu bezpiecznej łączności, który należy osiągnąć bezzwłocznie, jest zapewnienie interoperacyjności między trzema służbami obsługującymi numer alarmowy 112: Policją, Strażą Pożarną i Pogotowiem Ratunkowym. Potem można myśleć o bardziej zaawansowanych funkcjonalnościach.

Wskazywał także na korzyści budowy sieci mobilnej na niskim zakresie częstotliwości jak 420 MHz, gdzie pełna pokrycie kraju wymaga (tylko?) 2 tys. lokalizacji. Każda inna częstotliwość wymaga kilkukrotnie większych zasobów, co w warunkach komercyjnych czyni budowę niemożliwą do sfinansowania przez operatorów z własnych środków.

Damian Zajączkowski z PGE mówił o projekcie LTE450, jako dowodzie, że bezpieczną infrastrukturę mobilną da się w Polsce zbudować.

‒ To nie jest sieć krytyczna dla wszystkich służb, ale sieć specjalnego przeznaczenia z podtrzymaniem 36 godzin na każdym elemencie infrastruktury ‒ mówił, podkreślając, że jego firma sama napisała wymagania bezpieczeństwa, wyeliminowała dostawców wysokiego ryzyka i przeszła wszystkie postępowania przetargowe.

Zwracał uwagę, że sieć jest własnością spółki zależnej skarbu państwa, zatem nie jest prywatna, a jej rozszerzenie na inne służby publiczne jest technicznie wykonalne. Powiedział, że bezpieczny system cywilny powinien korzystać ze wzorców koncepcyjnych wypracowanych przez wojsko. Siły zbrojne budują warstwowy system na zasadzie „cebulki”, dzięki czemu po utracie funkcjonalności przez jedną warstwę jej zadania przejmuje kolejna warstwa.

Servando Sierra, członek zarządu Cellnex Poland, przywołał w dyskusji zeszłoroczny blackout na Płw. Iberyjskim, gdzie sieci komercyjne uległy awarii, a dedykowane sieci ratunkowe pracowały bez zakłóceń.