REKLAMA

Łączność kryzysowa: system w ustawie, wyspy w terenie

‒ Sieci komercyjny z natury swoich zadań wyłączają się najdalej po upływie kilku godzin. Sieci PPDR są zaprojektowane do podtrzymania działania na 24-, czy 36 godz. nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach pogodowych ‒ tłumaczył.

Nie krył frustracji związanej z tempem projektu SBŁP w Polsce.

‒ 300 km od nas toczą się działania wojenne. Bardzo bym nie chciał, aby sytuacja kryzysowa przeniosła się do Polski, gdzie wciąż nie funkcjonuje bezawaryjna i odporna sieć łączności specjalnej ‒ mówił szef sprzedaży Cellneksu w Polsce.

Zaznaczył, że Polska ma wiedzę, dostawców, istniejącą infrastrukturę ‒ przykładem jest choćby sieć PGE ‒ i że koszty budowy PPDR w skali polskiego budżetu obronnego to margines.

‒ Potrzeba tylko decyzja. Wstępny plan nie musi być sztywny i może ewoluować zgodnie ze zmieniającymi się potrzebami ‒ podsumował.

Te bez wątpienia słuszne głosy wskazują na jeszcze jeden fakt: w obszarze budowy bezpiecznej sieci nie ma jednej prawdy. Są różne możliwości, różne modele organizacyjne i biznesowe, różne rozwiązania technologiczne ‒ każde ma swoich zwolenników i oponentów, a dla części z nich ten lub inny wybór oznacza być lub nie być w projekcie, a zatem zarobić na nim lub nie zarobić. W kontekście SBŁP można przytoczyć trywialne w sumie pytane: TETRA czy LTE? Chociaż TETRA jest uważana za leciwą technologią jest eksploatowana i rozwijana przez Policję, czy przez Grupę Energa. Bo trudno nie zauważyć, że jest sprawdzona ma swoje zalety, a w standardzie TEDS umożliwia już transmisję danych.

Jest wiele możliwości budowy nowego systemu, wiele istniejących silosowych rozwiązań, z których użytkownicy na pewno niechętnie zrezygnują. To dodatkowe wyzwanie dla budowy SBŁP, którego wizją niektórzy mogą być po prostu przestraszeni. Może nie należy ich przymuszać do nowych rozwiązań, ale ich przekonać? „Nikt nie chce zabrać Policji TETRY” ‒ padło podczas debaty. I to się wydaje słusznym podejściem. Jak polityka Polkomtela, który cierpliwie prezentuje swoją sieć w paśmie 420 MHz jednostkom władzy samorządowej i centralnej na niższych poziomach organizacyjnych. Taka praca u podstaw.

Szczególnie podczas debaty wybrzmiewał głos płk Piotra Turka z Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni w MON. Podkreślał, że wojsko pozostaje z boku projektu SBŁP, którego organizatorem jest (i powinien pozostać) minister spraw wewnętrznych i administracji.

‒ Rola sił zbrojnych to przede wszystkim interoperacyjność. Będziemy oczami i uszami tego systemu dla obywateli, dostarczając informację o nadchodzącym zagrożeniu już na wczesnym etapie ‒ mówił płk Piotr Turek.

Zaznaczył, że systemy wojskowe muszą zachować autonomię i nie mogą być otwarte dla ruchu cywilnego, bo oznaczałoby to ryzyko przeciążenia i potencjalną lukę bezpieczeństwa. Wskazał na dwa kluczowe filary współpracy: po pierwsze, wojsko chce zasilać system danymi z radarów i systemów ostrzegania, żeby obywatele wiedzieli, które obszary mogą być objęte operacjami zbrojnymi i zdążyli się ewakuować. Po drugie, liczy na odwrotny strumień — dane zbierane przez samych obywateli za pomocą smartfonów, w tym zdjęcia i geolokalizacje obiektów, mogą stać się wartościowym sensorem dla wojska.

W kontekście założeń technicznych systemu ważna była jego uwaga, że cały system musi opierać się na zasadzie „zero trust” i wykorzystywać suwerenne algorytmy kryptograficzne certyfikowane przez ABW i SKW, żeby połączenie systemów cywilnych i wojskowych nie stało się luką bezpieczeństwa dla żadnej ze stron.

Piszący te słowa nie może opędzić się od refleksji, że pierwsza jego wizyta dziennikarska w MSWiA dotyczyła właśnie ogólnopolskiej cyfrowej sieci łączności dla służb. Miała miejsce w 2006 r. Minęło prawie 18 lat…

 
(źr. KIGEiT)

oprac. ł.d.