„Pan Żabka” wali DDoS-ami w lokalnych ISP

 

Ostrog.net to kolejny poszkodowany fali ataków.
(źr. Ostrog.net)

Zakładając, że „oferty promocyjne” są kwotami, które przestępcy chcą realnie uzyskać, to okupy zaczęły się od ok. 400 zł, by wzrosnąć do 2-4 tys. zł, a ostatnio już do 8-12 tys. zł (cena„regularna” to 32 tys. zł).

Płatności należy dokonać kuponami PaysafeCard, które można nabyć w jednej z detalicznych sieci sprzedaży (co przestępcom przydała pseudonim „Pana Żabki”), a które służą do realizacji płatności w internecie ‒ alternatywnie dla płatności czysto elektronicznych. Podawano nam również przypadek w którym przestępca żądał opłaty za pomocą kryptowaluty. Wiadomo, że część zaatakowanych płaci i pewnie dlatego fala ataków trwa już 3 miesiąc a kwoty okupu rosną.

Chociaż płacenie okupu wydaje się przeciwskuteczną taktyką (bo zachęca do kolejnych ataków, a ofiarom nie daje na przyszłość żadnej gwarancji powtórki) niejeden ISP się decyduje, bo nie widzi innego rozwiązania. Okup przynajmniej doraźnie rozwiązuje jego problem i daje czas na wzmocnienie odporności sieci. Atakowi DDoS o sile kilkuset gigabitów (ostatnio mowa o atakach przekraczających 1 Tb/s) oprze się mało która z lokalnych sieci.

‒ Pomimo szeregu zabezpieczeń antyDDOS (dwa niezależne wewnątrz i na zewnątrz sieci), niezależnych transmisji i nawet zapasowych urządzeń na czarną godzinę ‒ to co działało przez ostatnie 12 lat, tym razem zawiodło ‒ tłumaczył klientom Der.netu Dominik Rosiak, prezes firmy.

Tym bardziej, że ataki prowadzone są bardzo inteligentnie ze zmianę wektora adekwatnie do działań obronnych podejmowanych przez zaatakowaną sieć. Problem z tak prowadzonym atakiem będzie miał każdy dostawca internetu w kraju. Poradzi sobie lub sobie nie poradzi w zależności od wielkości i architektury swojej sieci, od wydajności eksploatowanego w sieci sprzętu, a także od wdrożonych rozwiązań zabezpieczających i ich właściwej konfiguracji. Niektórym taki atak „położy” sieć i usługi ‒ nie tylko dla klientów indywidualnych, ale także dla biznesu, czy dla jednostek publicznych, jak na przykład szpitale, które obsługuje niejeden ISP.

W poszukiwaniu rozwiązania

Jak to zwykle bywa, fala ataków (wtórnie) wywołała dyskusję o jakości zabezpieczeń w sieciach lokalnych operatorów wraz z komentarzami „sami jesteście sobie winni” ‒ szczególnie ze strony integratorów usług sieciowych i operatorów węzłów wymiany ruchu, którzy powinni wspierać uczestników w obronie sieci. Nastąpiło typowe w takich przypadkach przerzucanie się odpowiedzialnością, ale na szczęście także intensywne poszukiwanie środków zaradczych ‒ na skalę pojedynczych sieci, jak i współpracujących grup operatorskich. Różnego rodzaju rozwiązań technicznych jest na stole coraz więcej. Dyskutowana jest ich skuteczność, a przede wszystkim koszty. Kiedy cena wdrożenia sięga kilkudziesięciu tysięcy złotych jednorazowo, a subskrypcje tysięcy złotych miesięcznie, to zastanowi się właściciel każdej mniejszej sieci. I każdemu przyjdzie do głowy, że taniej zapłacić okup. W mediach społecznościowych pojawiają się komentarze, że ich wysokość została dobrze skalkulowana.