REKLAMA

Play internalizuje IT

Warto też dodać, że od dłuższego czasu – rekrutując do pionu technologii, niezależnie od stanowiska – premiujemy umiejętność programowania.

Takie podejście oznacza jednak wyższe koszty zatrudnienia.

Może je oznaczać, ale nie zawsze musi. Dodatkowo takie podejście pozwala nam na minimalizację wydatków ponoszonych na zewnątrz organizacji, co w całościowym ujęciu jest dla niej korzystne. Budujemy wewnętrzne zespoły deweloperskie zarówno poprzez rekrutację zewnętrzną, jak i reskilling osób już u nas zatrudnionych. W ramach grupy jesteśmy założycielem akademii programowania 42 Warsaw, która kompleksowo przygotowuje do pracy w IT. Prowadzimy staże dla studentów – wielu z nich zostaje z nami na dłużej.

Skoro strategia in-house postępuje, to znaczy, że pion technologii Play musi rosnąć?

Niekoniecznie. Po pierwsze – postępująca automatyzacja sprawia, że pewne zadania przestają wymagać ludzkich rąk. AI przychodzi tu z realnymi rozwiązaniami. Po drugie – aktualnie realizowane duże transformacyjne projekty in-house znajdują się w fazie inwestycji. Gdy je dostarczymy, nakład inwestycyjny się wypłaszczy, a ludzie będą mogli przejść do kolejnych zadań. W technologii zawsze tak jest – gdy kończy się jeden projekt, za rogiem już czeka następny. Po ponad 26 latach w branży wiem, że stwierdzenie „nie będziemy mieć co robić” to złudzenie.

Jak w kontekście tej strategii wygląda sytuacja na rynku pracy IT?

Kilka lat temu rynek IT był bardzo wymagający – trudno było pozyskać specjalistów, a ich oczekiwania finansowe były wysokie. Dziś rynek się zracjonalizował i uspokoił.

Myśli pan, że ‒ z uwagi na historię ‒ Play dziś w większym stopniu niż inni gracze na polskim rynku działa w modelu in-house?

Nie mam twardych danych porównawczych, ale zawsze bardzo dokładnie analizowaliśmy ekonomikę każdej decyzji – musieliśmy, bo budowaliśmy swoją pozycję rynkową z dużą dyscypliną kosztową. Moje rozmowy z partnerami biznesowymi dość często wskazują na to, że Play jest postrzegany jako bardziej zaawansowany w tym zakresie niż tzw. średnia rynkowa.

Może to jest rynkowy trend i wielcy użytkownicy IT, jak telekomy, zaczną coraz więcej robić wewnętrznie?

Rozwój i dostępność narzędzi AI powoduje, że to może być kusząca droga. Myślę, że tam, gdzie analizy wykażą efektywność wewnętrznych rozwiązań operatorzy telekomunikacyjni będą coraz częściej z nich korzystali. Każdy ma jednak własną strategię, a do tego dochodzą jeszcze strategie dużych grup kapitałowych.

Jeżeli zasoby informatyczne operatorów i gotowość do budowania rozwiązań we własnym zakresie rośnie, to może idą lepsze czasy dla OpenRAN?

To oczywiście zależy od konkretnej strategii i wyniku przeprowadzonego rachunku make-or-buy. Wdrożenie OpenRAN nie sprowadza się zresztą tylko do wyprodukowania lub zamówienia platformy informatycznej, ale wymaga także poważnych zmian w architekturze sieci. Niemniej własne rozwiązania informatyczne w obszarze sieci są rzeczą, którą warto rozważać. Robimy to na bieżąco, również analizując wirtualizację w obszarze sieci radiowej.

Na koniec – AI. W jakim stopniu wchodzi w procesy i infrastrukturę Playa?

Patrzymy na AI pragmatycznie. Nie traktujemy go jako celu samego w sobie, ale jako element architektury, który może zwiększyć efektywność organizacji, jakość podejmowanych decyzji oraz odporność operacyjną. Największy potencjał AI widzimy dziś w takich obszarach, jak zaawansowana analityka i predykcja, automatyzacja procesów, narzędzia wspierające pracowników w analizie danych i podejmowaniu decyzji oraz narzędzia oparte na AI i uczeniu maszynowym w obszarze customer care i sieci. W tych zastosowaniach AI pełni rolę wzmacniacza kompetencji, a nie ich substytutu.

Dziękujemy za rozmowę.

rozmawiał Łukasz Dec