REKLAMA

Play nie krowa i może zmienić poglądy

Determinacja T-Mobile w zawarciu umowy z Orange o współkorzystaniu z sieci FTTH świadczy o braku wiary madżentowego operatora w dalszy sukces strategii „mobile only”, której trzyma się Play. Zdaje się, że nie wierzą w nią również akcjonariusze Playa, bo kurs akcji tej spółki konsekwentnie szybuje w dół.

Zarządowi Playa w ostatnio opublikowanych wynikach Orange, jedno powinno dać do myślenia – efekty, jakie osiąga największy w Polsce operator na sprzedaży usług wiązanych. Na koniec pierwszego półrocza miał ponad 1,1 mln klientów oferty konwergentnej, podczas gdy rok wcześniej niespełna 860 tys.

Już zresztą miesiąc wcześniej Urząd Komunikacji Elektronicznej w raporcie podsumowującym polski rynek telekomunikacyjny AD 2017 r. zauważał, że usługi wiązane są jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się segmentów. Jak podawał regulator, na przestrzeni ostatnich czterech lat liczba użytkowników pakietów zwiększyła się z 3,75 mln w 2014 r. do 10,15 mln w 2017 r. Dynamiczny rozwój widać również porównując dane rok do roku. W porównaniu do 2016 r. nastąpił wzrost o 29 proc.

UKE wprawdzie podaje, że w 2017 r. najpopularniejszym pakietem pozostała usługa „Telefonia komórkowa + internet mobilny”, której udział w rynku pod względem liczby użytkowników wynosił ponad 60 proc. Takie zestawienie usług można jednak chyba nazwać quasi-konwergencją. Dziś to bowiem coś najbardziej naturalnego, co może zaoferować (i robi to) każdy operator mobilny.

Orange jednak w prezentacji swoich wyników uwypuklił, że dziś naprawdę konwergencja zaczyna się od internetu szerokopasmowego (a dokładniej światłowodowego). Od tej usługi zaczyna się oferta wiązana i dosprzedaż telewizji czy kart SIM. Nie przez przypadek na koniec I półrocza 2018 r.  w Orange 54 proc. indywidualnych klientów dostępu szerokopasmowego było klientami usług wiązanych. Potwierdzają to również doświadczenia sieci kablowych, które ponad dekadę temu budowały – skuteczną, jak pokazał czas – strategię triple play wokół usługi telewizyjnej. Potem okazało się jednak, że dla większości klientów najważniejsza jest usługa dostępu do internetu stacjonarnego, a usługa telefonii stacjonarnej prawie w ogóle straciła znacznie. Jednak ówczesna ofensywa triple play odbywała się obok rynku mobilnego, a dzisiejsza ofensywa konwergencji jak najbardziej już go obejmuje.

Tymczasem Play, którego biznesowy sukces można opisywać w podręcznikach ekonomii i zarządzania, obstaje przy strategii „mobile only operator”. Owszem, może to mieć zalety, o czym pisaliśmy niedawno w tekście „Co może zmienić nowy prezes w Playu?”. Jest również oczywiste, że budowanie usług konwergentnych dużo kosztuje, bo nakłady na FTTH są wysokie.

Jednak umowa Orange z T-Mobile pokazuje, że takie inwestycje mają sens. Dzisiaj to właśnie Orange wydaje mi się bardziej wygranym na umowie o współkorzystaniu z sieci FTTH, niż jego komórkowy, madżentowy konkurent i partner. Za możliwość wejścia na rynek usług konwergentnych T-Mobile będzie musiał słono zapłacić, a umiejętność sprzedaży dopiero zbudować. Przed lat czynił już próby na rynku tzw. mobilnej telefonii stacjonarnej, ale wielkich sukcesów nie notował. Podobnie, jak na rynku BSA ADSL, choć nie chcę mu odbierać szans na rynku usług optycznych już na starcie.

Tym niemniej determinacja T-Mobile by zawrzeć umowę z Orange świadczy o braku wiary madżentowego operatora w dalszy sukces strategii „mobile only”, której trzyma się Play. Zdaje się, że nie wierzą w nią również akcjonariusze Playa, bo kurs akcji tej spółki konsekwentnie szybuje w dół. Należy przyznać rację Jean-François Fallacherowi, prezesowi Orange Polska, że oferta Love jest naprawdę dużym sukcesem, i że dziś do dużej grupy klientów przemawia lepiej niż celebryci Playa.

Owszem, mogę sobie wyobrazić, że dziś ktoś korzysta z oferty mobilnej Playa i jest zarazem abonentem usługi światłowodowej i telewizyjnej w Orange. Jednak zawsze to Orange będzie łatwiej przekonać takiego klienta do zmiany dostawcy karty SIM, niż Playowi. W długiej perspektywie Playowi będzie coraz trudniej utrzymywać klientów, czy odbierać ich konkurentom oferującym pakiety wiązane. Robić to będzie nie tylko Orange z ofertą Love, ale i Polkomtel, który integruje usługi Netii, a już niedługo także T-Mobile.

Czy więc Play zweryfikuje swą strategię „mobile only operator”? Ponoć tylko krowa nie zmienia poglądów.

Piątkowe komentarze TELKO.in mają charakter publicystyki – subiektywnych felietonów, stanowiących wyraz osobistych przekonań i opinii autorów. Różnią się pod tym względem od Artykułów oraz Informacji.