To już dzisiaj możliwe, chociaż z punktu widzenia operatora nie musi być najbardziej przydatną funkcją interfejsu głosowego w zarządzania siecią telekomunikacyjną. Niemniej narzędzia sztucznej inteligencji na wskroś przenikają ten obszar. Bez nich pewne rzeczy w ogóle nie byłyby możliwe, a inne byłyby znaczniej mniej zaawansowane lub znacznie bardziej pracochłonne. Przez planowanie inwestycji, przez odbiory budowanej sieci do prognozowania ruchem i przeciwdziałania awariom ‒ jak AI wspiera zarządzanie siecią rozmawiamy z Radkiem Kozą z Orange Polska. w ramach cyklu „AI w telekomunikacji”, który realizują wspólnie GSMONLINE.PL i TELKO.in.

GSMONLINE.PL/TELKO.in: Całkiem niedawno w obszarze technologii mobilnych pojawiła się koncepcja AI-RAN, czyli sieci wspomaganej rozwiązaniami sztucznej inteligencji [AI]. Z oczywistych powodów promuje ją Nvidia. Czy operatorzy telekomunikacyjni potrzebują procesorów od Nvidii?
RADEK KOZA, dyrektor Centrum Zarządzania Usługami Orange Polska: Operatorzy potrzebują dobrze działających i efektywnych usług. Czy do tego są potrzebne procesory graficzne? Dzisiaj jeszcze nie. Z czasem ich rola będzie jednak rosła, bo wykorzystanie narzędzi AI w sieci telekomunikacyjnej jest koniecznością. Tendencja będzie się utrwalać, co podniesie zapotrzebowanie na moce obliczeniowe.
W jakich obszarach sieci dzisiaj wykorzystujecie AI?
Odpowiadając na tak postawione pytanie, najprościej jest skupić się na utrzymaniu sieci: na automatycznym wykrywaniu anomalii i przeciwdziałaniu im, ale przecież cykl życia infrastruktury nie od tego się zaczyna.
No to zacznijmy od początku.
Początkiem jest optymalne planowanie procesu inwestycyjnego. Szczególnie w przypadku takiego operatora jak Orange Polska, którego sieć jest konwergentna, który musi analizować istniejący i przyszły popyt na usługi, i dla którego ważne jest to, na jakiej platformie technologicznej najlepiej ten popyt zaspokoić. Takie analizy oparte są nie tylko na (najbardziej oczywistych) danych o ruchu w sieci i jego zmianach, ale także na źródłach całkowicie niezależnych od operatora.
Jakich?
Przede wszystkim na informacjach, które dotyczą demografii i rozwoju infrastruktury w Polsce. Inwestycje w sieć, zwłaszcza mobilną, liczy się nie w tygodniach, ale w miesiącach i w latach. Planuje się je przez pryzmat rozwoju osiedli mieszkaniowych, obiektów biznesowych, budowy autostrad i innych szlaków komunikacyjnych, jak linie kolejowe. Wyjątkowym przypadkiem jest planowanie i budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego. Analizujemy plany i przewidywane zapotrzebowanie na usługi telekomunikacyjne ‒ stacjonarne i mobilne.
Umiecie wykorzystać dane, jakie dostarcza np. Główny Urząd Statystyczny?
Umiemy. Agregując je z informacjami z innych źródeł ‒ także własnych ‒ budujemy plany inwestycyjne, aby zmaksymalizować ich efektywność. Nie jest sztuką zbudować pokrycia każdego punktu geograficznego każdą możliwą technologią (co zresztą nie wszędzie jest potrzebne). Sztuką jest analiza bieżących i przyszłych potrzeb, i budowa właśnie tego, na co aktualnie jest zapotrzebowanie ‒ z zachowaniem możliwości rozbudowy w przyszłości.
Przykład?
Proszę bardzo. Czy w danej lokalizacji lepiej wybudować trzy wieże mobilne z sygnałem 5G w paśmie 3400-3800 MHz, co da dużą pojemność sieci mobilnej, czy może lepiej wybudować jedną wieżę z sygnałem 5G w paśmie zasięgowym (np. 800 MHz), ale jednocześnie budować tam stacjonarną sieć światłowodową.
Użytkownicy światłowodu nie potrzebują 5G?
Potrzebują i dostaną go w satysfakcjonującej jakości w paśmie 800 MHz. Nie będziemy im natomiast dostarczyć w tym paśmie internetu domowego 5G/LTE, bo podłączymy światłowód.
Warto pamiętać, że czym innym jest zasięg, a czym innym pojemność sieci. Przysłowiowe pięć kresek zasięgu to gwarancja płynnej rozmowy, ale nie koniecznie płynnego streamingu, jeżeli z tego samego nadajnika korzysta 50 domostw równocześnie.
