REKLAMA

Powiedz BTS-owi żeby się włączył

Rzeczywistość sieci mobilnej jest taka, że 5-10 proc. użytkowników zużywa 50-80 proc. dostępnej pojemności.

Czyli w uproszczeniu analiza inwestycji daje rekomendację: a) budowy wieży podłączonej radiolinią, b) wieży podłączonej włóknem optycznym, c) wieży z włóknem i jeszcze na dodatek lokalnej sieci FTTH?

Tak to może wyglądać. Tutaj „więcej” nie znaczy „lepiej”. Efektem analizy może być rekomendacja dla inwestycji mobilnej, ale z dużą pojemnością sieci. Pod uwagę bierzemy nie tylko to, co sami możemy budować. Nie jest tajemnicą, że na duża skalę korzystamy z sieci światłowodowej budowanej przez inne firmy. Ich plany, jeżeli są dostępne, także są elementem naszej analizy. Możemy uwzględnić sieci powstające w ramach publicznych programów, czy nawet opcję przejęcia istniejącej infrastruktury na interesującym nas obszarze.

Macie narzędzie informatyczne do takich analiz?

Tak, to jeden system, co prawda powstały na bazie kilku różnych narzędzi, który nazywamy Matrix.

Wspieracie go AI?

Tak ‒ w zakresie jaki wydaje nam się uzasadniony. Nie wdrażamy sztucznej inteligencji dla sztuki, tylko tam, gdzie daje efekty. Nadal są obszary, w których lepiej sprawdzają się czynności manualne, czy prognozowanie szeregów czasowych.

Te wszystkie narzędzia pomagają nam optymalnie zaplanować inwestycje pod kątem potrzeb klientów, niezbędnych nakładów i czasu zwrotu z tych inwestycji.

Na ile to wszystko jest zautomatyzowane? System pobiera i analizuje dane, po czym „wypluwa” alert: tu i tu potrzebna jest nowa lokalizacja sieci mobilnej?

Zasada jest trochę inna ‒ oparta raczej na priorytetyzacji zadań. Musimy zdecydować, jakie działania inwestycyjne podjąć i w jakiej kolejności ‒ mieszcząc się w zaplanowanym budżecie. Opłacalność inwestycji jest podstawowym parametrem, chociaż nie jedynym. Są i inne priorytety, jak realizacja podjętych zobowiązań (np. z tytułu rezerwacji radiowych), czy wzmocnienie relacji z kluczowym klientem.

Ile w tych rozwiązaniach jest automatyzmu?

Opłacalność inwestycji jest kalkulowana w pełni automatycznie. Na marginesie ‒ z uwagi na masę danych do przetworzenia, jest to czaso- i zasobochłonny proces ‒ obliczenia potrafią trwać tydzień. W każdym razie efektem jest lista możliwości inwestycyjnych, ale ostateczną decyzję podejmuje człowiek. Są przecież także okoliczności, które trudno uwzględnić w algorytmie, np. to że w miejscu wskazanym do budowy wieży telekomunikacyjnej nie ma gruntu do wydzierżawienia.

Jak to działało zanim pojawiły się narzędzia informatyczne?

Kiedyś, naprawdę już dość dawno temu, wszystkie te czynności realizowane były manualnie. To działało, ale nakład pracy był bardzo duży, mniej danych można było uwzględnić i niższa była precyzja analizy.

Jak to się poprawiło po informatyzacji procesu? Czym mierzycie efektywność analizy procesu inwestycyjnego?

Trzeba to rozpatrywać na kilka sposobów. Pierwszym jest utylizacja wybudowanej sieci, czyli ile sprzedajemy na niej usług. Kolejna sprawa to statystyki ruchu sieciowego na optymalnym poziomie. No i wreszcie kwestia pieniędzy, jakie wydajemy na niezbędne inwestycje.

AI oszczędza CAPEX?

Ja bym powiedział, że dzięki AI osiągamy znacznie lepsze efekty przy podobnych nakładach.

Jakiś przykład?

Dobrym, a nieoczywistym przykładem jest zarządzanie akumulatorami do podtrzymywania działania nadajników sieci mobilnej. Analiza oparta na narzędziach AI pozwoliła nam zidentyfikować te lokalizacje, których ‒ odpowiednio długie ‒ podtrzymanie zapewni najlepszy efekt, jeżeli chodzi o dostępności sieci. Jeżeli do tego inteligentnie zarządzimy dostawami energii elektrycznej, to jeszcze oszczędzimy na utrzymaniu tych lokalizacji.

Zostawmy już planowanie i przejdźmy do kolejnych etapów. Jak dalej AI ma zastosowanie?

Kolejny etap, to budowa sieci i tutaj nowoczesne narzędzia także się przydają. Najbardziej jaskrawy przykład to odbiory inwestycji. Dzisiaj nie trzeba już wszystkiego mierzyć ręcznie. Można automatycznie sprawdzać właściwe azymuty anten radiowych, właściwe etykiety na kablach itp.

Jak?

Zamawiając u wykonawcy odpowiednią dokumentację zdjęciową ze wskazaniami na urządzeniach pomiarowych. System potrafi sprawdzić autentyczność zdjęcia, a potem odczytać wartości parametrów.