
Nie jest żadnym zaskoczeniem, że dla abonentów najważniejsze są kanały i wydarzenia sportowe o zasięgu globalnym oraz te, w których silnie reprezentowani są Polacy. INEA wyraźnie odnotowuje przepływy widowni, która podąża za znanymi sportowcami, mając realne przełożenie na wartość konkretnych lig i praw na naszym rynku (np. efekt Lewandowskiego czy Świątek).
Z punktu widzenia operatora, pozyskanie praw sportowych premium automatycznie przekłada się na zainteresowanie ofertą widza masowego. W Polsce obejmuje to takie dyscypliny, jak: piłka nożna, tenis, siatkówka, sporty zimowe i najpopularniejsze ligi zagraniczne (WTA, Premier League, LaLiga, Champions League). Są one motorami największej oglądalności, a co za tym idzie, także największych kosztów licencyjnych.
– Sport jest nam bardzo bliski, działamy odpowiedzialnie i zdecydowanie wspieramy zdrowy styl życia. Bardzo dobrze wspominamy czas, w którym INEA oficjalnie podpisała umowę sponsorską z Fortuna I Liga. Podstawą współpracy były projekty kierowane do kibiców pierwszoligowych klubów. W dalszym ciągu widzimy duży potencjał w polskim sporcie i chcemy aktywnie uczestniczyć w jego dalszym rozwoju niezależnie od płaszczyzny – mówi Maciej Piechociński, Prezes Zarządu INEA.
Obserwując zmieniające się trendy na sportowym rynku telewizyjnym, INEA stale pracuje nad rozwojem kontentowym i technicznym oferty. A często jest to zadanie karkołomne. To dlatego, że rynek praw sportowych jest jednym z najbardziej rozdrobnionych i dynamicznie zmieniających się segmentów rynku medialnego – zarówno w Polsce, jak i globalnie. Fragmentacja, wyłączność praw i częste ich przechodzenie z „rąk do rąk”, wzrost cen i rosnące oczekiwania widzów powodują, że operatorzy muszą stale adaptować się do sytuacji na tym rynku, ponosząc coraz wyższe koszty licencyjne, przyjmując na siebie ryzyko migracji klientów i wysiłek ich pozyskania, a później utrzymania oraz nakłady finansowe związane ze stale rosnącymi kosztami rozwoju platform telewizyjnych.
INEA przyznaje, że przepływ praw sportowych stanowi jeden z istotnych czynników churnowych oraz wysokie ryzyko biznesowe. Zwiększa to też znacznie koszty – zarówno dla reemitujących treści, jak i dla klientów oraz stanowi istotny problem dla dostawców usług telewizyjnych, którzy – niezależnie od decyzji nadawców – muszą wywiązać się ze swoich zobowiązań wobec abonentów. Widzowie często też mają problem z nadążaniem za przepływem praw, co rodzi frustrację i może stanowić bodziec do rezygnacji z części usług a wręcz z ich całości i sprzyjać piractwu.
Czy więc prawa do transmisji sportowych są dziś dla operatorów takich jak INEA bardziej narzędziem do pozyskiwania nowych klientów, czy raczej do utrzymania obecnych abonentów i ograniczania ich odpływu?
– W przeszłości ekskluzywne prawa sportowe były głównie narzędziem pozyskiwania nowych abonentów. Jednak wraz z migracją sportu do streamingu i rosnącą fragmentacją rynku, stają się bardziej narzędziem do stabilizacji i utrzymania konkurencyjności rynkowej, a co za tym idzie bazy klientów – odpowiada Monika Gilmijarow.