SI2PEM odsłania tempo inwestycji: Play pędzi, Plus się budzi

Operatorzy mobilni racjonalnie zarządzają pozwoleniami na lokowanie urządzeń sieciowych. Nic w tym dziwnego, ale wreszcie można się o tym przekonać dzięki dostępności danych z systemu SI2PEM. Co więcej, zestawiając je z danymi o pozwoleniach i zgłoszeń nadajników uzyskujemy ciekawy obraz dynamiki inwestycyjnej na rynku mobilnym. Widać z tego, że Play nadal gna, zmierzając ku 15 tys. nadajników. T-Mobile i Orange idą swoim tempem, a Polkomtel ‒ chociaż odstaje ‒ właśnie zaczyna się rozkręcać.

 
(źr. TELKO.in)

4,5 proc. ‒ tyle wynosi nominalna, uśredniona różnica pomiędzy liczbą nadajników sieci mobilnych, jakie są uwidocznione w rejestrze pozwoleń radiowych i urządzeń działających bez pozwolenia, prowadzonym przez Urząd Komunikacji Elektromagnetycznej, a liczbą nadajników w bazie systemu SI2PEM, który monitoruje poziom emisji elektromagnetycznych (PEM) z urządzeń sieci RAN. Liczba urządzeń w rejestrach UKE jest wyższa i to logiczne. Najpierw operatorzy uzyskują pozwolenie lub zgłaszają urządzenie, a dopiero potem instalują nadajnik, dla którego można wykonać pomiary PEM by załadować je do SI2PEM. W rejestrach UKE widzimy więc nie tylko działające już urządzenia, ale także deklaracje, że instalowane będą nowe nadajniki. W SI2PEM widać już zainstalowane na obiektach nadajniki (chociaż niekoniecznie już udostępnione do komercyjnego wykorzystania). Wydaje się co prawda, że czasem nadajnik jest zgłaszany, ale ostatecznie nie jest włączany do sieci. To są chyba jednak sytuacje szczególne związane ze zmianami w strategii zarządzania częstotliwościami przez operatora.

Pisząc „nadajnik”, mamy zazwyczaj na myśli logiczne urządzenie danego systemu np. 5G w paśmie 3600 MHz, czy LTE w zakresie 800 MHz, chociaż fizycznie są często zintegrowane, wielozakresowe i wielosystemowe urządzenia. Podstawą naszej analizy są unikalne lokalizacje opisane w rejestrach współrzędnymi geograficznymi.

Dane wreszcie dostępne

Z jednej strony jesteśmy zobowiązani Ministerstwu Cyfryzacji oraz Instytutowi Łączności za udostępnienie danych o urządzeniach sieci mobilnych z systemu SI2PEM, z drugiej zaś strony przykro nam, że wymagało to decyzji sądu. Jak to relacjonowaliśmy już wcześniej, początkowo resort cyfryzacji odmówił danych z powodu ‒ jakoby ‒ nadmiarowej uciążliwości. Zarówno nam wydawało się to wątpliwe tłumaczenie, jak i te wątpliwości umacniali w nas przedstawiciele rynku, zasilający system danymi z pomiarów PEM. Pogląd podzielił Wojewódzki Sąd Administracyjny, który w grudniu 2025 uchylił decyzję MC o odmowie udostępnienia danych i nakazał wydanie nowej.

Doceniamy, że w resorcie cyfryzacji spowodowało to refleksję, dołożenie (niewielkiego, jak sądzimy) wysiłku i wygenerowanie danych z SI2PEM. Resort mógłbym bowiem iść w zaparte i złożyć skargę na decyzję WSA, odraczając całą sprawę. Nie zrobił tego i chwała mu za to. Bo dane o rynku potrzebne są nie tylko administracji publicznej.