REKLAMA

Z zarządcami nieruchomości można się dogadać

10 proc. aktualnego zasięgu swojej sieci FTTH Orange Polska wybudował dzięki decyzjom UKE o dostępie do infrastruktury budynkowej różnych podmiotów. W skali całego programu inwestycyjnego nie jest to może wiele, ale liczba rozpoczętych negocjacji z zarządcami rośnie, bo operator zaczyna projekty na coraz to nowych osiedlach. Jak mówi Magdalena Russyan, odpowiedzialna za program światłowodowy w Orange, w relacjach z zarządcami obowiązujące przepisy prawa działają właściwie, ale dobrze by było, aby obie strony były świadome ich istnienia.

Magdalena Russyan, szef programu światłowodowego Orange Polska
(źr.TELKO.in)

Słyszymy głównie o sporach operatorów z zarządcami nieruchomości, więc na początek chciałbym zapytać, czy rzeczywiście nie da się z nimi porozumieć?

MAGDALENA RUSSYAN, szef programu światłowodowego Orange Polska: Na pewno tak nie jest. Media lubią pisać o sporach stąd może takie wrażenie. Ze zdecydowaną większością zarządców udaje się zawrzeć porozumienie.

O takich sporach informuje bardziej Urzędu Komunikacji Elektronicznej, niż media. Poprzez „porozumienie” rozumiem sytuację, w której nie ma konieczności wnioskowania do regulatora o interwencję.

To rozumiemy sprawę tak samo. Oczywiście nie jest tak, że wszędzie czekają na nas z otwartymi ramionami. Negocjacje bywają trudne. Czasem trzeba przypomnieć o obowiązujących przepisach i prawie operatorów do budowania infrastruktury.

Mówiąc jednak konkretami: od 2015 r. Orange Polska wybudował nową sieć światłowodową dla ponad 2 mln gospodarstw domowych. Interwencja UKE była potrzebna w przypadku inwestycji na ok. 200 tys. gospodarstw.

10 proc. to rzeczywiście nie jest wiele.

Nie jest, ale wolałabym 0 proc. Liczba otwartych negocjacji rośnie, ponieważ nasze inwestycje światłowodowe są rozpędzone i obejmują coraz więcej (coraz to mniejszych) osiedli i wspólnot. Dlatego statystycznie mamy więcej porozumień do zawarcia. Muszę dodać, że w ok. 30 proc. negocjacji sprawa zakończyła sie ugodą dopiero na skutek złożenia wniosku do UKE. W takiej sytuacji część zarządców zmienia postawę i chce z nami współpracować, a my możemy wycofać wniosek z UKE. Tak było np. w opisywanym w mediach przypadku naszej inwestycji w Legionowie, gdzie próby dobrowolnego porozumienia ze spółdzielnią trwały ponad 1,5 roku.

To był pierwszy przypadek, że nagłośniliście spór z zarządcą. Czy jakoś się wyróżniał?

Sprawa była bardzo ciężka, ale nie wyjątkowa. Podobne doświadczenia mamy m.in. w Częstochowie, czy Koszalinie. Z władzami spółdzielni w Legionowie próbowali rozmawiać również członkowie zarządu Orange Polska. Prosiliśmy o wsparciewładze miasta. Długo bez skutku. Przykład Legionowa jest reprezentatywny dla problemów z niektórymi inwestycjami i dlatego zdecydowaliśmy się go publicznie pokazać.

Jak oceniacie: z czego najczęściej wynika opór zarządców?

Przypuszczamy, że powodem może być współpraca z lokalnymi firmami telekomunikacyjnymi, które już działają w budynkach. To zwykły konflikt interesów.

Na to nikt formalnie się nie powoła. Jakie najczęściej słyszycie oficjalne powody odmowy?

Zarządców głównie niepokoi wprowadzanie kolejnej sieci do budynków. Często spotykamy się z nieznajomością prawa, w tym ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych.

REKLAMA