Zrozumienie przyczyn ataków DDoS na operatorów telekomunikacyjnych z sektora małych i średnich firm w Polsce ma kluczowe znaczenie dla zapobiegania im i skutecznego reagowania w przypadku ich wystąpienia.

Ataki typu Distributed Denial of Service (DDoS) od dawna stanowią zagrożenie dla dużych przedsiębiorstw i sieci rządowych. W ostatnich miesiącach plaga ta masowo dosięgła w Polsce lokalnych operatorów telekomunikacyjnych. Praktycznie nie ma dnia, by jakiś ISP nie uspokajał swoich klientów, że mogą mieć problemy z korzystaniem z jego usług, ponieważ dostawca stał się celem dużego cyberataku.
– Przez lata wielokrotnie skutecznie odbieraliśmy ataki DDoS, często nawet nie wiedzieli Państwo, że miały miejsce. Tym razem jednak skala ataku była bezprecedensowa – ruch osiągał około 260 Gb/s oraz ponad 80 mln pakietów na sekundę (80 Mpps). Był to poziom przekraczający wszystko, z czym dotychczas musieliśmy się mierzyć – wyjaśniała swym klientom w połowie lipca sytuację, w jakiej się znalazła, firma Netus Internet, lokalny ISP z Małopolski.
Szefowie grupy Fixmap, która skupia 25 lokalnych operatorów z różnych obszarów Polski w rozmowie z TELKO.in przyznali, że to sytuacja bez precedensu, bo wcześniej, jeśli mieli do czynienia z atakami DDoS, to ukierunkowane były one na klientów korzystających z ich usług, a nie ich samych. Zwracali także uwagę, że ataki są wyrafinowane, a cyberprzestępcy zmieniają wektor uderzenia, choć generalnie zasada jest niezmienna: atak DDoS przeciąża stronę internetową lub sieć ruchem z wielu źródeł, spowalniając ją lub całkowicie uniemożliwiając dostęp do niej legalnym użytkownikom.
Rosnąca wielosektorowość ataków jest trendem, który odnotowała w ubiegłym roku w swym raporcie firma Netscout. Jak podliczyła w swym raporcie, w 2025 r. ponad połowa wszystkich ataków DDoS miała charakter wielowektorowy, przy czym ok. 42 proc. wykorzystywało od 2 do 5 wektorów, a tylko około 1,12 proc. – więcej niż 10, co potwierdza, że umiarkowana złożoność wielowektorowa w tego typu atakach jest obecnie standardem. Netscout odnotował też, że liczba ataków dywanowych systematycznie rosła w ciągu ostatnich sześciu miesięcy 2025 r., rozpoczynając ten okres od średnio około 750 ataków dziennie i kończąc na około 830 dziennie.
Dla operatorów niepokojącym może być przypadek firmy Abaks z Pomorza, która po zmitygowawaniu ataku DDoS w lipcu i zainwestowaniu w nowe narzędzia obronne, doświadczyła kolejnej takiej sytuacji w sierpniu
Po lipcowym ataku Andrzej Długosz, prezes Abaksu na pytanie, czy można ochronić się przed DDoS, odpowiedział, że tak, ale skuteczna ochrona zależy od rodzaju ataku.
– Przestępcy stale zmieniają metody działania, dlatego systemy zabezpieczeń muszą być na bieżąco dostosowywane do nowych wektorów ataku. Czasami oznacza to konieczność bardzo szybkiego reagowania, analizy ruchu i wdrażania kolejnych filtrów oraz zmian w konfiguracji sieci – wyjaśniał.
Nie wykluczał zarazem, że sytuacja może się powtórzyć. Zapewne jednak nie spodziewał się, że nastąpi to tak szybko. Niecały miesiąc później oświadczył, że nie tak łatwo nadążyć za hakerami. Prezes Abakus postawił też fundamentalne pytanie, kto atakuje lokalnych ISP?
Przyznał, że nie ma wiedzy, kto za tym stoi. Ustalenie sprawców tego typu działań jest bardzo trudne, a jeszcze trudniejsze jest ich jednoznaczne udowodnienie. Wiadomo było jednak, że atak wykorzystywał infrastrukturę znajdującą się między innymi w Azji, co nie oznacza automatycznie, że stamtąd pochodził jego zleceniodawca. Według posiadanych przez operatora informacji, byli kolejnym operatorem w Polsce, który został dotknięty tego typu atakiem. Ofiarami takich działań padają przede wszystkim lokalni i niezależni operatorzy telekomunikacyjni.
– Polska ma jedną z najbardziej rozproszonych struktur rynku ISP w Europie. Działa tu wiele lokalnych firm, które realnie konkurują z dużymi korporacjami – zarówno ceną, jakością usług, jak i elastycznością wobec potrzeb lokalnych społeczności. Nie przesądzamy, kto stoi za tymi atakami. Możemy jednak obserwować fakty i zadawać pytania. Jak mówi łacińskie przysłowie: Is fecit, cui prodest – „uczynił to ten, komu przynosi to korzyść”. Z całą pewnością, jeżeli w Polsce doprowadzimy do monopolu dużych firm, ceny za usługi wzrosną, a ich jakość się obniży. Nie należy zapominać o wojnie hybrydowej, która również ostatnio przewija się w mediach – wskazywał Andrzej Długosz.
A zrozumienie przyczyn ataków DDoS ma kluczowe znaczenie dla zapobiegania im i skutecznego reagowania w przypadku ich wystąpienia. Jak pokazuje praktyka, w przeciwieństwie do dużych przedsiębiorstw, małe firmy są często atakowane z powodów oportunistycznych lub osobistych, a nie dla korzyści strategicznych, co utrudnia przewidywanie ataków.