Starlink podgrzał rynek usług satelitarnych

Jeżeli macie jednego dużego klienta, to pewnie nie musicie się za bardzo martwić o komercjalizację teleportu?

AGNIESZKA GŁADYSZ/MICHAŁ SZCZĘSNY: Nie, w żadnym wypadku. Staramy się zdywersyfikować świadczenie usług satelitarnych z wykorzystaniem możliwości dostępnych na GEO, MEO i LEO.

Jakie są plany rozwoju teleportu?

AGNIESZKA GŁADYSZ/MICHAŁ SZCZĘSNY: Chcemy go rozwijać, bo w tym kontekście rozmawiamy o kluczowych projektach rządowych – być może w kontekście IRIS² lokalizacja teleportu zostanie wykorzystana do rozbudowy infrastruktury tej konstelacji w Polsce. Bardzo chcielibyśmy być zaangażowani w ten projekt, bo mamy już kompetencje, zdolności i lokalizację.

Mówiliśmy o „dobrej prasie” jakie teraz mają usługi na niskiej orbicie. Czy to znaczy, że usługi GEO nie mają zalet ważnych dla instytucjonalnego klienta?

AGNIESZKA GŁADYSZ/MICHAŁ SZCZĘSNY: LEO jest mniejsze, tańsze, z lepszymi parametrami przepustowości i opóźnień, ale wymaga większej infrastruktury. GEO jest wolniejsze, droższe, ma większe opóźnienia. Ale wszędzie zadziała, bo jest dużo trudniej je zakłócić – trzy satelity GEO wystarczą, żeby pokryć praktycznie całą kulę ziemską.

Starlink musi mieć kilkaset stacji naziemnych rozrzuconych po całym świecie, żeby to działało, a w GEO w zasadzie nie potrzeba żadnej stacji – w technologii SCPC wystarczy postawić terminal i działa.

Dlatego warto spojrzeć na strategię Stanów Zjednoczonych, Francji czy Wielkiej Brytanii, które od lat mają satelity GEO od lat i cały czas je utrzymują. Głównie dla zastosowań specjalnych – wojska, ministerstw spraw wewnętrznych czy zagranicznych. GEO będzie zawsze domeną gwarantującą bezpieczeństwo i pewność działania.

Jak wygląda dziś sprzedaż klasycznych usług VSAT?

AGNIESZKA GŁADYSZ/MICHAŁ SZCZĘSNY: Chcemy rozwijać te usługi. Pracujemy nad zmniejszeniem terminali i zachęcamy operatorów satelitarnych, żeby obniżyli ceny – jeden megaherc GEO jest po prostu drogi. Trudno wyjść z taką ofertą, kiedy klient równolegle widzi ceny Starlinka.

I jak to do nich przemawia?

AGNIESZKA GŁADYSZ/MICHAŁ SZCZĘSNY: Dialog postępuje powoli, ale nie widzimy możliwości, żeby było inaczej.Starlink jest bardzo dobrą technicznie i atrakcyjną cenowo usługę. Jeżeli konkurenci nie będą w stanie zbliżyć się do jego stawek, to argument bezpieczeństwa, lokalnej, europejskiej usługi może być nie wystarczający dla wielu klientów.

A co z telefonią satelitarną i technologią NTN, czyli „5G z kosmosu”?

AGNIESZKA GŁADYSZ/MICHAŁ SZCZĘSNY: Telefonia satelitarna głównie przez sieć Iridium, Inmarsat czy Thurayę, to cały czas duża część naszego biznesu satelitarnego. Teraz to są relatywnie proste usługi: terminal, karta SIM, abonament z usługami głosowymi i transmisją danych. Przeradza się teraz w IoT i 5G z kosmosu – Non-Terrestrial Networks, standaryzowany przez 3GPP. Myślę, że tymi usługami bardzo szybko będą się interesowali operatorzy sieci mobilnych.To potencjalnie może być rewolucja, dlatego bardzo uważnie się przyglądamy temu obszarowi. Bardzo poważne projekty już się tutaj rysują.

Sądzicie, że Polska zacznie umieszczać własne satelity komunikacyjnej na orbicie.

AGNIESZKA GŁADYSZ/MICHAŁ SZCZĘSNY: To się wydaje całkowicie możliwe oraz uzasadnione. Na pewno są już w kraju kompetencje do takich przedsięwzięć.

Z kim Exatel konkuruje na rynku usług satelitarnych?

AGNIESZKA GŁADYSZ/MICHAŁ SZCZĘSNY: Trudno zobaczyć bezpośredniego konkurenta. W przetargach najczęściej zderzamy się z niemiecką firmą MBMS, która wykupiła TTCom. Warto jednak pamiętać, że rynek klasycznych usług VSAT nie jest obecnie zbyt duży a przy tym wysoko wyspecjalizowany. Inaczej pewnie będzie z rynkiem usług LEO.

Dziękujemy za rozmowę.

rozmawiał Łukasz Dec