W ubiegłym roku praktycznie wyłączyliśmy sieć 3G na 900 MHz, dzięki czemu uwolniliśmy 5 MHz dla LTE ‒ to istotny zastrzyk pojemności. Mamy dziś około 4,5 tys. stacji w paśmie C. Na koniec roku będziemy mieli co najmniej 5,6 tys. Intensywnie rozbudowujemy sieć w paśmie 700 MHz; dziś to ponad 1,3 tys. stacji, a na koniec roku minimum 2,6 tys. Pasmo 700 MHz rozwiązuje też problemy przygraniczne, gdzie koordynacja międzynarodowa ogranicza liczbę stacji w innych pasmach.
Będzie przybywać nowych lokalizacji w sieci Orange?
Przybywa co roku ponad 100 lokalizacji. Nie mamy takich problemów, jak niektórzy z naszych konkurentów, że brakuje nam zasobów w paśmie 800 MHz, więc nie musimy zwiększać pojemności nowymi stacjami. Poza budową nowych lokalizacji, bardzo ważne jest odtwarzanie stacji w przypadku, kiedy tracimy prawo do dzierżawy gruntu, na którym były posadowione. To jest kwestia demontażu starej stacji i postawienia nowej. To są częste zjawiska.
A komercyjny model pozyskania nowej lokalizacji? Co teraz dominuje?
Zawsze zaczyna się od sprawdzenia, czy nie ma wolnego miejsca dla urządzeń aktywnych na infrastrukturze innych operatorów (korzystamy z kilkuset obiektów Cellneksu, czy Emitela). Jeżeli go nie ma, to szukamy lokalizacji i budujemy sami, lub zlecamy jednemu z partnerów w modelu build-to-lease [BTL]. W ubiegłym roku oba typy inwestycji rozłożyły się mniej więcej po równo. BTL odciąża CAPEX, ale w długim terminie koszty dzierżawy robią się wysokie. O wyborze modelu decyduje rachunek ekonomiczny.
Częściej inwestujcie w pojemność, czy w zasięg sieci?
Mniej więcej po równo. Budowa zasięgu sieci ma zazwyczaj proste przesłanki. Bardziej skomplikowane jest zarządzanie „zapychającą się” lokalizacją. Poprawienie jakości można zrealizować na wiele sposobów ‒ w zależności od dostępności zasobów oraz lokalnej specyfiki ruchu sieciowego.
Jakie są proporcje ruchu między 5G a LTE?
Sieć 5G osiągnęła ponad 25 proc. udziału w ruchu mobilnym i nadal rośnie, co jest związane z rosnącą liczbą urządzeń 5G używanych przez klientów. Pozostałe prawie 75 proc, to w zasadzie technologia LTE, która pozostanie z nami jeszcze długo. Wciąż jest podstawową technologią i będzie funkcjonować przez wiele lat
2G też jeszcze długo z nami będzie?
Co najmniej kilka lat, chociażby z powodu działających na niej usług M2M oraz klientów z podstawowymi aparatami telefonicznymi.
A co potem? Kasacja? Czy uwspólnienie?
To dobre pytanie. Jestem zwolennikiem jednej wspólnej sieci 2G dla wszystkich operatorów w Polsce. Takie rozwiązanie pozwoliłoby zwolnić cenne zasoby częstotliwości, których deficyt Orange Polska odczuwa najbardziej.
W tym roku kończycie wymianę sprzętu radiowego - co zyskaliście?
Wymiana [tzw. renewal ‒ red.] była koniecznością ‒ sprzęt miał już swoje lata, ale zyskaliśmy wiele. Po pierwsze, znacznie niższe zużycie energii.
Poza tym wymiana sprzętu była połączona z dywersyfikacją dostawców. W sieci radiowej mamy dziś układ 50/50 [kiedyś było to 28/72 na korzyść sprzętu Huawei ‒ red.].
Jak po formalnej nowelizacji KSC podchodzicie do kwestii dostawców ‒ potencjalnie ‒ wysokiego ryzyka?
W rdzeniu sieci takich dostawców nie mamy. W radiu ‒ zdecydowaliśmy się na podejście efektywnościowe: tam, gdzie ich sprzęt można było ponownie wykorzystać, zrobiliśmy to, żeby nie przepłacać, jednocześnie zmniejszając udział rynkowy jednego z dotychczasowych dostawców. Obserwujemy prace nad Digital Networks Act, w którym mogą pojawić się nowe oczekiwania pod tym względem.