REKLAMA

„Dobry, zły i brzydki” czyli o operatorach w biurowcach słów kilka

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem artykuł mec. Roberta Pawłowskiego Biurowce należy wyjąć spod regulacji megaustawy”. Nie można się, w mojej opinii, zgodzić zarówno z odważną tezą postawioną w jego tytule, jak i z wykreowanym w treści jednostronnym obrazem nadmiernego uprzywilejowania przedsiębiorców telekomunikacyjnych w relacji z dysponentami nieruchomości komercyjnych.

(źr. MC)

Pozostając w retoryce filmowej (którą narzucił w opublikowanej w międzyczasie celnej ripoście – „Robin Hood – faceci z kablami”Piotr Szałamacha) wykreowano obraz, w którym – z jednej strony – mamy dobrego właściciela (zarządcę) nieruchomości komercyjnej. Właściciela, który w zasadzie albo zapewnia w swojej nieruchomości nowoczesną sieć telekomunikacyjną, albo z otwartymi ramionami oczekuje na przedsiębiorców telekomunikacyjnych chcących uzyskać dostęp. Wszystko oczywiście w interesie najemców powierzchni.

Z drugiej strony – w roli złego i brzydkiego – przedsiębiorca telekomunikacyjny, czyhający na możliwość uzyskania dostępu do nieruchomości. Często nawet tylko i wyłącznie „na wszelki wypadek”, składający masowe wnioski o uzyskanie dostępu w nadziei ich przeoczenie przez właściciela budynku i możliwości skierowania sprawy przed oblicze Prezesa UKE. Jeżeli nawet chcącego uzyskać faktyczny dostęp, to tylko po to, by nie świadczyć usług, a co najwyżej złośliwie zapełnić szachty, uniemożliwiając właścicielowi normalne korzystanie z budynku.

Zupełnie już poważnie stwierdzić należy, iż taki obraz uprzywilejowania jednej ze stron nie znajduje uzasadnienia w treści przepisów ustawy z dnia 7 maja 2010 r. o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 2062, dalej „megaustawa”). Zarówno w jej aktualnym jak i projektowanym w związku z procedowaną nowelizacją brzmieniu. I właśnie o tym zbalansowaniu uprawnień obu stron, a także zasadności niewyłączania biurowców spod regulacji megaustawy będzie niniejszy artykuł.

Po co nam ten dostęp?

W pierwszej kolejności warto zauważyć, że w interesie publicznym leży zapewnienie użytkownikom końcowym sieci telekomunikacyjnych maksymalnych korzyści w zakresie różnorodności, ceny i jakości usług telekomunikacyjnych, o czym mowa w art. 1 ust. 2 pkt 4 ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. Prawo telekomunikacyjne (t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 1954, dalej „Pt”). Wspomniane korzyści użytkownicy końcowi mogą odnieść przede wszystkim dzięki zapewnieniu rozwoju konkurencyjnego rynku telekomunikacyjnego.

Obowiązek zapewnienia dostępu z art. 30 megaustawy umożliwia użytkownikom końcowym – także tym korzystającym z usług telekomunikacyjnych w tzw. budynkach komercyjnych, czy też szerzej ujmując: w budynkach użyteczności publicznej – korzystanie z nowoczesnych, a jednocześnie konkurencyjnych cenowo usług telekomunikacyjnych. Jednocześnie budowa nowoczesnej infrastruktury, a przez to zapewnienie dostępu do nowoczesnych usług cyfrowych jest niewątpliwie istotna z punktu widzenia rozwoju społeczno-gospodarczego kraju.

Jednym ze środków służących obniżeniu kosztów realizacji nowoczesnych sieci telekomunikacyjnych – co również ewidentnie celowe – jest zapewnienie przedsiębiorcom telekomunikacyjnym (w określonych przypadkach) nieodpłatnego dostępu do nieruchomości/budynków.

Dlaczego także budynki użyteczności publicznej?

Nie wszystkie budynki użyteczności publicznej mają charakter nowoczesnych budynków o przeznaczeniu komercyjnym, wyposażonych w nowoczesne instalacje.

REKLAMA