
Budowę optycznego dostępu uważam za priorytetową.
WANDA BUK: Projekty badawczo-rozwojowe są trudne i długo nie przynoszą efektu. Nie da się ukryć, że do tej pory wiele środków na R&D nie było wydatkowanych w Polsce właściwie. Potencjał intelektualny i biznesowy z pewnością jednak istnieje. Efektów nie widać tak szybko, jak w przypadku budowy sieci, ale warto zacisnąć zęby, bo potencjalne korzyści są ogromne.
ŁUKASZ DEC: To ciekawe zagadnienie, ale jak je odnieść do rynku telekomunikacyjnego?
WANDA BUK: Nie widzę powodu, żeby innowacyjne rozwiązania dla tego sektora nie mogły powstawać także w Polsce. Mamy wybitnych specjalistów i projekty, które można realizować wspólnie ze środowiskiem biznesowym przy wsparciu publicznymi środkami. Moje doświadczenia z czasów pracy w administracji publicznej, przyznaję, nie są najlepsze, ale na pewno można działać sprawniej i z większą determinacją.
WOJCIECH SZAJNAR: Tylko, czy polski rynek telekomunikacyjny jest w stanie wytworzyć te innowacje? Pamiętam z opublikowanego na początku roku raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, że odsetek patentów telekomunikacyjnych w łącznej liczbie patentów maleje. Nie tylko w Polsce, ale na świecie też. Wniosek był taki, że innowacyjność branży telekomunikacyjnej ogólnie się obniża.
WANDA BUK: Bo ta branża ma coraz mniej pieniędzy? R&D wymaga pieniędzy.
ŁUKASZ DEC: Nie przypuszczałem, że innowacje mogą tak nas zająć. Zgadzam się, że to jest niezwykle interesujące, ale obawiam także, że bardzo trudne. Dotychczasowe obserwacje powodują, że mam trudność ze spójnym zestawieniem: „innowacyjność ‒ państwo ‒ środki publiczne ‒ komercjalizacja wynalazków”. Projekty R&D funkcjonują od lat w Exatelu. Co z tego wynika?
MAGDALENA GAJ: Rzeczywiście odziedziczyłam zarząd spółki z kilkunastoma projektami badawczo-rozwojowymi finansowanymi z programów publicznych. Muszę przyznać, że widać w nich dużo nieefektywności wspierania R&D przez państwo oraz dużo kłopotów we właściwym ich zrozumieniu i poprowadzeniu przez samą spółkę. Wejście przez firmę w projekty R&D jest trudne, wymaga wielu nakładów, które nie wiadomo czym się skończą, bo nie zawsze uda się komercjalizacja. Z wielu prowadzonych w Exatel projektów ‒ po dopracowaniu kwestii formalnych i licencyjnych ‒ za istotny należy uznać projekt platformy SDN, którą Exatel opracował, stworzył i wdrożył produkcyjnie (na ten moment we własnej sieci), zyskując w pewnym stopniu niezależność technologiczną. Teraz przygotowujemy to rozwiązanie dla innych sieci, bo spore zainteresowanie wykazują lokalni ISP.
ŁUKASZ DEC: Jeden udany projekt na kilkanaście może nie wygląda najlepiej, ale na rynku ściśle komercyjnym też nie każda innowacja się udaje. Myślę, że do tej pory na niekorzyść Polski działały: niewielka skala naszego rynku i globalizacyjne trendy. To się zaczyna z różnych powodów zmieniać, co daje nową szansę krajowym innowatorom.
MAGDALENA GAJ: Projekty innowacyjno-rozwojowe budują niezależność technologiczną, której waga rośnie. Niemniej istnieje równie ważny aspekt odporności istniejących sieci i usług. Na to potrzeba gigantycznych środków tak po stronie państwa, jak i przedsiębiorców. W konkurencji o publiczne środki bezpieczeństwo na pewno będzie istotnym konkurentem innowacji.
ŁUKASZ DEC: Sukces POPC wynikał m.in. z jego relatywnej prostoty: wykopać rów, albo podwiesić kabel na słupie, ulokować urządzenia węzłowe, pomierzyć, rozliczyć. Proste, jasne i przejrzyste. Kiedy w grę wchodzą projekty R&D o nieporównanie wyższej skali skomplikowania merytorycznego i organizacyjnego dużo trudniej efektywnie wydawać pieniądze, a dużo łatwiej je przepalać. Chętnych nigdy nie zabraknie.
WANDA BUK: Zgadzam się, że efektywne wydawania środków publicznych na innowacje stanowi wyzwanie. Najbardziej destrukcyjnym „blokerem” jest jednak biurokracja. W Polsce wiele by się musiało pod tym względem zmienić. Zaczęło się już zmieniać na poziomie Unii Europejskiej, która zachęca kraje członkowskie do uproszczeń w procedurach.
ŁUKASZ DEC: Mnie przypada podsumowanie tej pierwszej rundy. Trudno nie zgodzić się z czymkolwiek co zostało wcześniej powiedziane. Ja sam pewnie nie chciałbym położyć krzyżyka na budowie dostępu stacjonarnego (bo wciąż widzę, ja sam, niezaspokojony popyt).