CAPEX w czasach postpandemicznych

Piotr Jaworski (członek zarządu ds. sieci i technologii w Orange Polska): – W Orange musimy zbalansować potrzeby rozwoju sieci stacjonarnej i mobilnej. Nie jest tajemnicą, że światłowodami docieramy do 5,6 mln gospodarstw domowych, a siecią miedzianą do 12 mln.
(źr. TELKO.in)

PIOTR JAWORSKI: Nie wiem, jak inni, ale my je w Orange stale rozwijamy. Realizujemy je w dwóch modelach: serwery z treściami i usługami są elementem naszej własnej infrastruktury, lub też content provider kolokuje się w naszych data center. Efekt podobny, choć zasady współpracy różne.

GRZEGORZ BARTLER: Netia jest dostawcą usług telewizyjnych. Największy ruch generuje telewizja liniowa. W dużej sieci – bez CDN – takiej usługi nie da się zrealizować z właściwą jakością.

RADOSŁAW POTERA: Poza Polską jest jeszcze całe mnóstwo wartościowych zasobów, o które warto się postarać. Tyle, że nie zawsze łatwo się porozumieć z ich właścicielami. Czasem traktują Polskę jak rynek „trzeciej troski”. Blisko 1,5 roku negocjowaliśmy z popularnym dostawcą kontentu, aby wybudować z nim punkt styku. Kiedy już doszliśmy do porozumienia zaczęło się wydziwianie: czy rzeczywiście potrzebujemy dwóch interfejsów po 100G? czy może nie wystarczy jeden? Tymczasem już trzeciego, czy czwartego dnia po uruchomieniu notowaliśmy na tym styku 160 GB ruchu.

PIOTR JAWORSKI: Netflix jest tu bardzo dobrym przykładem problemu optymalizacji udostępnienia treści, ponieważ – jak pamiętamy – na początku pandemii ruch z jego serwerów wzrósł tak bardzo, że musiał obniżyć bitrate swoich strumieni wideo.

RADOSŁAW POTERA: Tytułem dygresji dodam, że w statystykach sieci widać wyraźnie technologiczną przewagę Netfliksa nad innymi dostawcami OTT – w tym krajowymi. Poziom kompresji i kodowania strumieni wideo mają naprawdę na wysokim poziomie, dzięki czemu usługa działa nawet na mniej wydajnych łączach abonenckich.

ŁUKASZ DEC: Rozmawialiśmy do tej pory głównie o obszarze sieci. A co z inwestycjami kapitałowymi w zaplecze IT? To się wydaje nie mniej (jeżeli nie bardziej) potrzebne, a przy tym dużo trudniejsze.

PIOTR JAWORSKI: Kiedy spotkamy się za kilka lat, to pewnie będziemy rozmawiali już nie o sieci i nie o IT, ale o jednolitej platformie usługowej, której główną komponentą są narzędzia informatyczne. Orange Flex jest dobrym przykładem usługi de facto cyfrowej, zbudowanej z wielu składników oprogramowania, wykorzystującego sieć do transmisji sygnału.

MICHAŁ ZIÓŁKOWSKI: Podobnie jest w przypadku szkieletu sieci 5G. Tutaj nie ma już mowy o szafach telekomunikacyjnych z tradycyjnymi urządzeniami do obsługi poszczególnych usług. To rozwiązania wirtualne oparte o oprogramowanie, farmy serwerów i teletransmisję.

MACIEJ ZENGEL: Jeżeli tradycyjni dostawcy sprzętu i rozwiązań telekomunikacyjnych nie zaczną zmierzać w tym właśnie kierunku: elastycznych, software’owych rozwiązań, to zostaną zredukowani do roli dostawców najprostszych urządzeń. Dzisiaj to jeszcze jest fantastyka, ale kiedy za kilka lat zaczniemy rozmawiać o wdrażaniu kolejnej generacji technologii mobilnej, to już może być rzeczywistość.

PIOTR JAWORSKI: Wirtualizacja jest bardzo nośnym hasłem, ale trochę zawiodła oczekiwania. Pięć, sześć lat temu powszechnie spodziewano się, że zwirtualizowane rozwiązania telko będą o kilkadziesiąt procent tańsze we wdrożeniu i utrzymaniu. Dzisiaj wcale nie jest takie oczywiste, że w typowej telekomunikacji zastąpienie rozwiązań sprzętowych chmurą daje oczywiste korzyści. Wynika to głównie z cen rozwiązań wirtualnych. Owszem, mamy takie rozwiązania zarówno w sieci mobilnej, jak i w stacjonarnej, ale minie jeszcze trochę czasu zanim będziemy gotowi korzystać z nich na masową skalę. Muszę jednak przyznać, że wirtualizacja łagodzi skutki bieżących problemów z dostępnością sprzętu i pomaga elastycznie zarządzać zasobami.

RADOSŁAW POTERA: Próbowaliśmy budować sieciowe rozwiązania telekomunikacyjne na bazie serwerowej i oprogramowania open source. To działa, ale w zastosowaniach domowych, czy na niewielkich kampusach. Nie daje jednak jakość wystarczająca na potrzeby profesjonalnych klientów, którzy obsługują duży ruch i mają wysokie oczekiwania jakościowe. Nie było wyboru, jak wrócić do tradycyjnych rozwiązań telekomunikacyjnych od wyspecjalizowanych dostawców.

ŁUKASZ DEC: Trudno w tej sytuacji nie poruszyć tematyki OpenRAN.

PIOTR JAWORSKI: Tutaj problem wydaje się łatwiejszy do zdefiniowania. Chodzi o to, by zapobiec uzależnieniu od małej liczby dostawców, czyli aby nie było vendor locku. By można było komfortowo wybrać dowolne rozwiązanie, które – dzięki otwartym interfejsom – będzie współpracowało z już eksploatowanymi w sieci urządzeniami.

MICHAŁ ZIÓŁKOWSKI: I aby dzięki temu istotnej redukcji uległy koszty całego rozwiązania.

RADOSŁAW POTERA: Zastanawiam się, jak koszty mogą spaść skoro praca programisty, który programuje dedykowane urządzenia jest kilkukrotnie tańsza od pracy programisty, który ma pisać software dla urządzeń OpenRAN.