Albo wielka hucpa, albo wielki projekt
Przyznam, że zawsze miałem kłopoty z oceną intencji, jakie prezentowała spółka Hawe. Od dawna jest na giełdzie, od dawna - co i rusz - szuka pieniędzy na swoje inwestycje, a to sprzy...
Przyznam, że zawsze miałem kłopoty z oceną intencji, jakie prezentowała spółka Hawe. Od dawna jest na giełdzie, od dawna - co i rusz - szuka pieniędzy na swoje inwestycje, a to sprzy...
Ponieważ nic nie rozumiem z brukselskiej polityki, to nijak nie potrafiłem zinterpretować zeszłotygodniowej debaty Rady Europy na temat rozporządzenia o jednolitym rynku. - Przyjmą...
Do końca roku obowiązuje układ Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji z właścicielami Sferii i tuż przed końcem roku Urząd Komunikacji Elektronicznej planuje wydac decyzję rezerwacyjną, która jest...
Był chiński dumping, czy nie było chińskiego dumpingu na rynku sprzętu sieciowego? Jeżeli nie było, to po co wrzawa w ubiegłym roku? Jeżeli był, to dlaczego Komisja Europejska zrezygnowała z postępowania w tej sprawie? I czy rzeczywiście rozdmuchanie problemu nie miało żadnego związku z ubiegłorocznym przetargiem na sprzęt dla China Mobile? I czy tak powinno się robić interesy? Polityka od zawsze miksuje się z gospodarką, co nie znaczy, że mnie musi się to podobać. Albo europejscy wendorzy są mało elastyczni i mało innowacyjni, albo chińscy wendorzy mają niezasłużone rynkowe fory. Może nazwijmy któreś z tych zjawisk po imieniu? I zareagujmy adekwatnie.
To nie są złote czasy dla właścicieli księgarń, ale nie przychodzi im do głowy, by skarżyć się, że w szkołach i miastach potencjalni klienci mogą korzystać z wypożyczalni książek, i że tym samym funkcjonowanie publicznych instytucji zakłóca rynkową konkurencję. Operatorzy komórkowi wydają się być dzisiaj znacznie lepszej sytuacji niż księgarze. Choć chwalą się oferowaniem "superszybkiego internetu w technologii LTE", to z uporem maniaka przekonują, że klientów odbierają im technologicznie ograniczone publiczne hotspoty.