Ciekawe czasy
Historia dzieje się na naszych oczach. Nie wykluczone, że trzeba zacząć myśleć nad zakopaniem całej infrastruktury telekomunikacyjnej w ziemi. Oraz gdzie kupujemy sprzęt i czy to na pewno stabilne źródło dostaw. Obym był czarnowidzem…
Historia dzieje się na naszych oczach. Nie wykluczone, że trzeba zacząć myśleć nad zakopaniem całej infrastruktury telekomunikacyjnej w ziemi. Oraz gdzie kupujemy sprzęt i czy to na pewno stabilne źródło dostaw. Obym był czarnowidzem…
Rosja raczej jeszcze nie chce być odcięta od globalnego internetu, ale ostatecznie może nie mieć wyjścia. Jak pokazuje historia, eksperymenty z gospodarką autarkiczną są zwykle bardziej koniecznością niż optymalnym rozwiązaniem.
Wojna wciąż trwa i wciąż dominuje (moje) myśli. Trudno się skoncentrować na czymkolwiek innym, kiedy rosyjskie rakiety spadają na dzielnice mieszkaniowe ukraińskich miast, a rosyjscy generałowie– przepraszam, ale dziś nie mogę inaczej – p……. w państwowych mediach o radosnym entuzjazmie Ukraińców.
„Uderz skutecznie w sieć internetową swojego wroga, a kraj zostanie sparaliżowany i zdezorganizowany. Banki, transport i logistyka, systemy zaopatrzenia i nawigacja przestaną działać”. Na razie na Ukrainie taki scenariusz nie został zrealizowany, choć pewne problemy z siecią już są. Czy Rosja chce przejąć kontrolę nad internetem na Ukrainie? Wcześniejsze cyberataki na ukraińskie instytucje to potwierdzają. Może nie będzie to jednak wcale takie łatwe, a przeszkadza między innymi to, że na Ukrainie, jak w Polsce, działa wielu lokalnych ISP.
Właściciel Vectry chce wypuścić z sieci jeszcze trochę gotówki. Albo ma poważne plany inwestycyjne. I dla niego, i dla spółki lepiej jeżeli to drugie.
Nexerze i Fiberhostowi, firmom z ambicjami, które zawiązały unię hurtowych dostawców internetu światłowodowego, bardziej niż fundacja potrzebny jest sukces ich detalicznych partnerów. Dziś takich przykładów ze świecą szukać.
Miniony tydzień przyniósł kolejne informacje o transakcjach infrastrukturalnych. Czy to przejaw nieustającej mody, czy pospiesznego dopinania transakcji w oczekiwaniu na koniec wybornej koniunktury?
Oj, bardzo źle ktoś doradził zarządowi T-Mobile Polska, by wikłać się w przepychanki ze Związkiem Przedsiębiorców i Pracodawców, żądając, by ten usunął ze swej strony raport lub wszelkie informacje o podatkach, jakie płaci w Polsce operator. Można było przewidzieć, że ZPP niespecjalnie się tym wystraszy, a efekt jaki osiągnie operator będzie odwrotny od zamierzonego.
Jeżeli T-Mobile rzeczywiście chce odzyskać udział w rynku komórkowym, to wybiera dobry moment. Żaden z konkurentów nie powinien mu tego za bardzo utrudniać. Jeżeli jednak plan ma się powieść, to oferta musi być znacznie bardziej agresywna. Na polskim rynku wybór jest boleśnie prosty: albo udziały, albo ARPU.
– Mamy to – mogli krzyczeć pracownicy Orange Polska, gdy operator ogłosił, że z budowanego przez niego światłowodu korzysta już milion klientów. Jakie następne wyzwanie postawi zarząd telekomu? Nie namawiamy, by był to modny przed kilku laty Ice Bucket Challenge, ale uruchomienie 100 prywatnych sieci 5G w Polsce wydaje się właściwym celem.
Trzeci już po „prywatyzacji” właściciel Emitela pokazuje, że między bajki należy włożyć rzekomą nieledwie strategiczną rolę funduszy infrastrukturalnych w ich spółkach portfelowych. To takie samo „tanio kupić, drogo sprzedać” jak cały rynek inwestycyjny. Tyle, że obracają miliardami.
Koniec roku w sposób naturalny skłania do snucia refleksji na temat mijających 12 miesięcy. Jakie wydarzenia na polskim rynku telekomunikacyjnym z tego okresu zapamiętamy na dłużej? Które z nich będą mieć trwałe konsekwencje?
Kryzys energetyczny straszy na razie głównie w mediach, ale niewykluczone, że – jak dzisiaj z COVID-19 – tak za kilka lat będziemy się musieli zmierzyć z regularnymi blackoutami przy horrendalnych cenach energii elektrycznej. Duże telekomy już to widzą, mniejsze chyba też powinny zacząć o tym myśleć.
W USA, tak jak w Polsce, też mają problem z mapami białych plam internetowych. Zapewne jednak sobie z tym poradzą. W USA dofinansowywać będą sieci z własnych pieniędzy i chcą to zrobić efektywnie. Zapewne z efektywności rozliczą też swoich urzędników. Nie chcą więc skarg i pytań, dlaczego do połowy Small City dotarł światłowód, obejmując też pustostany, a do drugiej połowy już nie dotarł. Tam mogą zacząć strzelać.
Treść ostatniej umowy społecznej Orange może wskazywać, że w firmie brak już tłuszczyku i redukcja masy zaczyna sięgać tkanki mięśniowej.
Przypadek włocławskiej kablówki pokazuje, że pozycja lokalnych graczy na rynku telekomunikacyjnym nie jest taka słaba, jak niektórzy sądzą. Na rynku kablowym konsolidacja zżera tych największych – Multimedia, a niebawem UPC przejęte przez Play. Średniacy, jak Sat-Film, mają się całkiem dobrze, skoro stać ich na zakup sieci od Vectry.
Czy ktoś jeszcze pamięta, że kilka miesięcy temu wszyscy byli pewni, że powróci Ministerstwo Cyfryzacji, jako odrębny byt prawny, i jego szef, jako konstytucyjny minister? Tymczasem ministrem cyfryzacji nadal jest premier, a resort wegetuje jako doklejka do KPRM.
– W rankingu DESI z roku na rok radzimy sobie coraz lepiej – to efekt naszej konsekwentnej pracy – chwaliło się sukcesami w czerwcu ub.r. Ministerstwo Cyfryzacji. Co więc poszło nie tak, że znów spadliśmy w tym rankingu gospodarki cyfrowej? Co więcej, niewiele wskazuje, że w przyszłym roku czy za dwa lata poprawimy tę pozycję.
Zarząd Cyfrowego Polsatu wciąż kryje strategiczne plany, ale można sobie pospekulować na podstawie dosyć jasnych sygnałów, jakie w ostatnich miesiącach i ostatnich dniach płyną ze spółki.
Oburzenie, rozdzieranie szat, straszenie Putinem, Łukaszenką czy krwawym odwetem Chińczyków – dużo dramatyzmu towarzyszy medialnym komentarzom i konsultacjom dotyczącym ostatniej wersji projektu nowelizacji ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa. Rządu to specjalnie nie wzrusza, a karty wydają się rozdane. Poza kwestią spółki #polskie5G.