Historyk napisze: „zaczęło się od stron hazardowych”?
Rewolucje zwykle dzieją się dużym hałasem, a tej nikt z nas wyraźnie nie zauważył. Mnie to też zajęło trochę czasu. Pewnie dlatego, że to pełzająca rewolucja. Państwo zaczyna regulować dostępność internetowych treści, a operatorzy – chcąc, nie chcąc – wchodzą w rolę policjanta.